W barczewskim więzieniu zabraknie strażników? Choruje coraz więcej mundurowych

Do 1300 wzrosła liczba policjantów z Warmii i Mazur, którzy są na zwolnieniach. Dołącza do nich coraz więcej funkcjonariuszy straży granicznej. W więzieniu w Barczewie w piątek może zabraknąć służby więziennej do pilnowania osadzonych.

 
Brakuje funkcjonariuszy służby więziennej do obstawienia piątkowej służby w Zakładzie Karnym w Barczewie — informują związkowcy. To największe więzienie w regionie. Karę pozbawienia wolności odbywają tutaj skazani z całego kraju, w tym uznani za niebezpiecznych.

— Największy problem będzie w piątek na dziale ochrony, gdzie służą oddziałowi bezpośrednio pracujący z osadzonymi. Może też zabraknąć strażników na posterunkach uzbrojonych — mówi „Gazecie Olsztyńskiej” Kamil Bachanowicz, przewodniczący NSZZ Funkcjonariuszy i Pracowników Więziennictwa w regionie. W piątek i sobotę funkcjonariusze wybierają się na oddanie krwi. Zgłosiło się tylu chętnych, że — tu cytat — „nie ma kim obstawić jednostki”. Kłopot ma być w piątek i w sobotę. Strażnicy więzienni dołączają w ten sposób do protestujących od miesięcy policjantów, strażników granicznych i strażaków. W te dni idą honorowo oddawać krew.

Podobny problem zapowiada się w innych jednostkach. Także w policji, w której już teraz sytuacja jest dramatyczna. W środę na zwolnieniach przebywało aż 1300 policjantów z Warmii i Mazur. To już ponad jedna trzecia wszystkich funkcjonariuszy na co dzień służących w regionie.

— A tendencja jest rosnąca — mówi Sławomir Koniuszy, przewodniczący NSZZ Policjantów w Olsztynie. — Jest jednak w tym wszystkim dobra nowina, której mocno się uchwyciliśmy, bo daje nadzieję. W czwartek spotkamy się z ministrem spraw wewnętrznych i administracji. Bardzo bym się cieszył, gdyby udało się dojść do porozumienia.

— To byłaby wielka ulga. Funkcjonariusze różnych służb od miesięcy wykazują wielką determinację, są bardzo zmęczeni. Trzeba pamiętać, że to nie związkowcy zdecydowali o tym, aby mundurowi zgłaszali się do lekarzy na badania swojego stanu zdrowia. To wyszło od samych funkcjonariuszy — podkreśla Kamil Bachanowicz.

W powiecie olsztyńskim zamknięte są wszystkie cztery posterunki policji: w Dywitach, Stawigudzie, Purdzie i Gietrzwałdzie. Pojedynczy pracujący tam policjanci, którzy nie zachorowali, zostali przeniesieni do komend lub komisariatów. Na zwolnieniach lekarskich jest już ponad połowa policjantów z Olsztyna i powiatu olsztyńskiego. Podobnie jest w innych komendach, w niektórych absencja dawno przekroczyła czterdzieści procent. Jest problem z obsadzeniem służb. Dowódcy poszczególnych jednostek są na służbie, są też naczelnicy wydziałów i kierownicy. To oni są wysyłani na interwencje, gdzie potrzebna jest policja. Zapewniają, że do zdarzeń najpilniejszych, tych, gdzie zagrożone jest życie lub zdrowie człowieka, pojadą. Reszta musi czekać w kolejkach.

Coraz częściej chorują także funkcjonariusze straży granicznej. Od wtorkowego popołudnia na zwolnieniach lekarskich jest 31 funkcjonariuszy. To mniej więcej co szósty pracujący tam strażnik. W Grzechotkach z kolei w środę zachorowało 24 pograniczników.

— Kolejni funkcjonariusze pozapisywali się na wizyty lekarskie i nie wiemy, jak one się zakończą — mówi Maciej Kuszilek, przewodniczący NSZZ Funkcjonariuszy Straży Granicznej w regionie. — Komendant będzie musiał zadbać o prawidłowy tok służby. Na razie czas oczekiwania na granicy się nie wydłużył, ale tylko czekać, aż tak się stanie. 

Kuszilek dodaje, że policja zwróciła się do straży granicznej o wsparcie z powodu braku funkcjonariuszy. Prawdopodobnie jednak nie będzie strażników, którzy mogliby wspomóc kolegów z mundurówki. Wszyscy jednak liczą na to, że rozmowy czwartkowe rzeczywiście się odbędą. I odniosą skutek.

Policjanci, strażacy, funkcjonariusze służby więziennej i pogranicznicy protestują od kilku miesięcy. Policjanci od 10 lipca ograniczyli wystawianie mandatów. Jeśli tylko mogą, pouczają obywateli, zamiast karać ich finansowo za popełnione wykroczenia.

Żądają podwyżek płac o 650 zł od stycznia 2019, a w kolejnym roku o 500 zł, waloryzacji wynagrodzeń, powrotu do zasad przechodzenia na emeryturę sprzed reformy z 2013 r. i powrotu do płatnych w 100 proc. pensji podczas zwolnienia chorobowego przez pierwsze 30 dni choroby i płatnych nadgodzin.